
Pewnie zastanawiacie się co to jest ten "MONAR" i skąd taka nazwa. Otóż od razu wyjaśniam, że nie jest to organizacja świętej pamięci Marka Kotańskiego zajmująca się bezdomnymi, narkomanami, alkoholikami czy innymi tego typu przypadkami i nie mamy z tym nic wspólnego. A nazwa jest naszej organizacji jest taka, bo tak sobie wymyśliliśmy, tak dla picu i fajnie brzmi. Ale do rzeczy. Monar Crew (bo tak brzmi pełna nazwa) to grupa przyjaciół zajmujących się różnymi rzeczami zjednoczonych pod wspólną nazwą. W jej skład wchodzi więc kilka mniejszych projektów. Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu w odległej galaktyce od tego, że wraz z dwojgiem moich kolegów kupiliśmy sobie pewnie wszystkim dobrze znaną gazetę "Ślizg" (wtedy kosztowała 3,5PLN). Było to chyba w roku 1996, a to co nas zainteresowało najbardziej to zdjęcia graffiti. Oglądając je kilkadziesiąt razy dziennie doszliśmy do wniosku, że też będziemy malowali. Kupiliśmy sobie po dwie puszki i zaczęliśmy malować. Każda miała oczywiście inny kolor, bo nasze pierwsze prace były wspólne i w ten sposób były bardziej kolorowe. Na początku pomalowaliśmy cały garaż moich kumpli łącznie z drzwiami. Jakiś czas potem wraz z jednym z tych kolegów założyliśmy nasze pierwsze crew które nosiło nazwę SPACE CLAN (SC- GIZMO, VIRUS) i przyszedł czas na pierwsze nielegale. W tym czasie ten pamiętny numer "Ślizgu" obejrzał znajomy z klasy (ksywy nie podaje bo co chwila była ona inna) i też zaczął malować i po pewnym czasie dołączył do nas. W tamtych czasach malowało bardzo wielu ludzi, ale dla większości była to sezonowa zajawka. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że nazwa naszej grupy jest do dupy i zmieniliśmy ją na STUK PUK CREW (SPC), a przez krótki czas istniała też inna nazwa HAŁAŚLIWA INWAZJA BLANTOJADÓW (HIB). W tamtym czasie malował z nami inny nasz kolega MRÓZ. Potem była dość długa przerwa w malowaniu i w roku 2002 powstała organizacja MONAR i crew MONAR CREW (MC), w którego skład wchodzą PRYZMA, PECHA i GIZMO. W międzyczasie w roku 2000 po obejrzeniu jakiegoś programu w telewizji o filmach amatorskich zaczęliśmy kręcić filmy i powstała nasza wytwórnia filmowa WACLAW PICTURES. W tym samym roku zacząłem wraz z kolegą redagować gazetkę, a właściwie zin o nazwie "WCieniu" który mimo iż został ukończony to nigdy nie został wydany. Ogólnie poza realizacją tych projektów jeździliśmy cały czas na desce, graliśmy w kosza i robiliśmy jakieś inne chore rzeczy. Pod koniec wakacji w roku 2002 padł pomysł żeby to wszystko jakoś zebrać do kupy i stworzyć jedną wielką organizację która skupiała by te wszystkie projekty i ludzi w nie zaangażowanych pod jedną nazwą. I wtedy nastała jasność, a właściwie jedność i powstał MONAR CREW. Od tamtego czasu minęło już trochę czasu i powstało kilka nowych projektów. Między innymi WildStyleStudio, o którym więcej w osobnym dziale. Tymczasem MONARCREW wciąż działa i ma się dobrze, choć złośliwi twierdzą, że już wszystko się skończyło. Tak więc uważajcie dziewczynki i chłopcy, bo na bank was jeszcze nie raz zaskoczymy!!!
Acha, zapomniałem tylko dodać, że ogólnie jesteśmy trochę leniwi więc to wszystko trwa raczej długo, ale działa i w końcu pewnego pięknego dnia każdy pomysł zostaje zrealizowany i wychodzi na światło dzienne.